KRÓTKO O SOBIE: Agnieszka Czarnecka - tak nazywam się od dwudziestu kilku lat, od kiedy dokładnie nie pamiętam, sami rozumiecie, że byłam wtedy mała. Teraz, jak na humanistę z wykształcenia przystało, robię raporty finansowe, zestawienia różnego rodzaju i inne ciekawe rzeczy w Wydawnictwie Murator.
Przecinek przed tak jak. Przed wyrażeniem tak jak nie stawiamy przecinka, natomiast może on wystąpić wewnątrz tego wyrażenia. Tak jak to konstrukcja paralelna, dlatego postawienie przecinka zależy od przerwy oddechowej oraz tego, czy chcemy, aby człony porównania były wyraźnie sobie przeciwstawione. Jeśli przed drugim członem
właśnie odwrotnie właśnie przyszedł właśnie się zastanawiałem, czy właśnie sobie pomyślałem właśnie stamtąd wracam właśnie tak; właśnie tak ma być właśnie tak powinno to wyglądać; tak to ma wyglądać właśnie tak to ma być właśnie tak to ma być! właśnie tak, właśnie o to chodzi właśnie tak! tak jest
Tak mi dobrz tak mi rob właśnie teraz łup łup Ja tak bardzo tego chce i ty dobrze o tym wiesz Własnie teraz chce całować ciebie wlasnie tego chce tak bardzo Wlasnie teraz chce dotykac ciebie wlasnie tego chce o tak ołłł jeee i jeee Cześć kochanie to znowu ja D-Bomb Hehehe Haha Hellol Glori jak sie masz nastał oraz długo czas oo
Czy Ty też tak robisz? Super! Czy w niezręcznych sytuacjach udajesz, że z kimś SMS-ujesz? Czy kiedy widzisz na chodniku suchy liść, idziesz tak, by go nadepnąć? Czy czujesz się niezręcznie przebierając się przy pupilu?
Tak się właśnie poczułam, kiedy dostawałam odpowiedź, że ktoś nie wie, a jego liczba widzów, subskrypcje i donacje mówiły same za siebie, że nie ma bata i ta osoba MUSI się z tego rozliczyć. Oczywiście były osoby, które tak jak ja miały tego dochodu, co pies napłakał i nie miały zielonego pojęcia jak to ogarnąć.
Taniec wynika z ciała, fizyczności, cielesności, ale ma przekazywać przede wszystkim ideę. Za tańcem stoi zawsze jakaś myśl – tak o genezie festiwalu Ciało/Umys
Że to bardzo źle. Co ja zrobię że Cię lubię. Więcej niż chcę. Co ja zrobię że Cię lubię. Więcej niż bym chciała. Jeśli powiem że nie lubię. To bym Ci skłamała. Moje szczęście widzę w Tobie. Nowy życia smak.
„Tak właśnie mam” to podcast o życiu. Życiu świadomym i wyciągniętym na światło dzienne. Takim, które robi miejsce na prawdę. Bez oceny. Bez porównań. Bez tworzenia scenariuszy o tym „jak by mogło być”. My w tym gdybaniu utykamy często. Te teoretyczne scenariusze zatrzymują nas na poziomie krzywdy…
Incipit: „Jednego serca! Tak mało, tak mało…” w pełni oddaje charakter wiersza. Ten krzyk podmiotu lirycznego jest wyrazem tęsknoty i miłosnego niespełnienia, a co za tym idzie zapowiedzią treści całego utworu. Pierwsze słowa utworu Tetmajera „Lubię, kiedy kobieta…” niosą potężny ładunek zmysłowości.
Irqa1Nw. Tak naprawdę LyricsCiągle słyszę: 'Ty - Liroy - powiedz jak to jestJak to bywa? Zajebiście? Czy sława bywa uciążliwa?Jaki masz samochód? Ile robisz kasy?Czy na co dzień też używasz te wyrazy? (Co ty, ja?...)Wiesz - te brzydkie (...nie) i kto Ci pisze teksty?Ty na pewno jesteś nieźle pierdolniętyI po co Ci te wszystkie tatuaże?! (Które?)To na stałe, czy to potem Ci się zmaże?A te babki z teledysków - czy je znasz, czy je dymasz? (Ja? Nie...)Skąd w ogóle Ty je bierzesz, powiedz szczerze (Powiedz szczerze)'Powiedz... jak to jest, jak to jest? (Krokodyl ugotowany)Refren:Powiedz, jak to jestŻe im trudniej mnie podejśćBardziej chcesz zranić mniePowtórzyć refren (2 razy)Powiedz, jak to jest?Chcesz wiedzieć jak to jest?Ja wstaję kiedy chcę, robię to co chcęZnam znanych ludzi, oni znają mnieLubię samochody z nazwą BMW-eZdanie twoje na mój temat chuj obchodzi mnieKasę raz mam, raz jej nie mam - tak jak wieluDookoła pełno cweli - grzebią mi w portfeluMam doradców wielu, tak jak nigdyZajebiste laski nadstawiają dupyTylko dymać, dymać, mocno je za cyce trzymać!Klapsa dać i następne zapinaćBardzo trudno się powstrzymać, jednak trzebaNie pierdolę śmiecie, masz mnie za pojeba?!Wielu dziennikarzy to kondonyPieprzą więc o tobie farmazony, byle się sprzedałoI chuj, że to nigdy się nie działoOni zarobili, tobie gówno pozostało... do sprzątnięciaI właśnie tak jest...Powtórzyć refren (3 razy)Powiedz, jak to jest?Jak to jest, jak to jest?Powiedz, jak to jest?Ohh...Powiedz, jak to jest?Ohh...Powiedz, jak to jest?Ohh...Powiedz, jak to jest?Ohh...Powiedz...
To właśnie tak... sł. i muz. Tomasz ŚpiewakKiedy rano wstajesz, patrzysz w okno - słońce wita Cie Nawet nie wiesz czemu szybko tak ubierasz się Chwytasz plecak, buty, czapkę i do drzwi zbliżasz się Jeszcze tylko buźka mamie, tacie i już nie ma Cię. To właśnie tak, (tak) działa na Ciebie przygoda, słońce, góry, wiatr To właśnie tu zaczyna się nowa droga, którą przejdziesz nie raz To właśnie tak, tak Twoje życie się toczy - szczęście, radość i śmiech Więc nie pozwól na siebie czekać - dołącz do nas Ty też. Gdy wędrówki twej już nadszedł kres - czas położyć się Szukasz miejsca by bezpiecznym być - nie daj znów prosić się Możesz razem z nami zmrużyć oczy a jutro skoro świt Wyruszymy by znów - szczęśliwym być To właśnie tak... To właśnie tak, (tak) działa na nas przygoda, słońce, góry, wiatr To właśnie tu zaczyna się nowa droga, którą przejdziesz nie raz To właśnie tak, tak Nasze życie się toczy - szczęście, radość i śmiech Więc nie pozwól na siebie czekać - dołącz do nas Ty też.
No bo zobacz – śpisz do której chcesz, a jak nie śpisz, to przecież dzień w drzemka jak złoto wpaść powinna. Nawet się malować i czesać nie musisz! W piżamie bym na twoim miejscu chodziła, z włączoną tv, najlepiej na Comedy Central bo tam przecież “Przyjaciele” non stop lecą. Czego chcieć więcej?! Pracować nie musisz, kasa sama spływa, a ty jedyne o co powinnaś zadbać to czysta pielucha i obiad dla męża. Oczywiście nie męża pielucha. Dziecka. Wiadomo. Tak… Gdyby to tylko tak w praktyce wyglądało… “Siedzę w domu z dzieckiem” – stwierdzenie tak okropne, tak przekłamujące rzeczywistość, że to aż smutne. Mam trójkę dzieci i powiem szczerze, że nie przypominam sobie, żebym z nimi w domu siedziała. No chyba, że mowa o siedzeniu przy nich, na podłodze, w zabawkach, z głową pękającą od hałasu, z myślami o tym co tu na obiad ugotować, kiedy się ogarnąć i jak to zrobić, żeby w końcy życie przestało się krecić wokół zawartości pieluchy. Nie mylić zawartości pieluchy z dzieckiem. Bo życie w okół dziecka to się kręcić już będzie zawsze i to jest całkiem fajne uczucie. Miłość się nazywa 🙂 Jak wygląda normalny dzień na macierzyńskim? No wybornie! A najczęściej tak, że człowiek juz rano marzy o wieczorze, a przecież po drodze musi poodkurzać w domu, umyć podłogi, opróżnić zmywarkę, zrobić śniadanie, obiad, przekąskę, nakarmić nimi dziecko, a przy dobrych wiatrach (nie dziecka, tylko życia) to nawet samemu zdąży coś zjeść. Trzeba też się ubrać, bo przecież społeczeństwo już dawno przestało akceptować młode mamy w piżamie lub dresie. Nie nie. Trzeba się wysztafirować, odszczurzyć, wylaszczyć. Zresztą umówmy się – o ile nie ma co przesadzać, bo bardzo rzadko zdarza się taka, co to miesiąc po porodzie wygląda jak milion dolarów, o tyle jeszcze nikomu, nigdy, nie było dobrze w obrzyganym dresie. W tłustych włosach też nie. Jako matka, która ma za sobą 3 urlopy (hahaha zawsze mnie to bawi) macierzyńskie, i która ma wrażenie, że uszła z nich jako tako, w sensie, że bez większych uszczerbków na zdrowiu i wizyty u psychiatry (co uważam za osobisty sukces), to zdradzę Ci kilka swoich patentów. 1. Ogarniaj dom wieczorem. Tzn. ile się da, ogarnij wieczorem. I nie, że wtedy kiedy dzieci juz zasną. Wieczorem, przed ich kąpielą. Poświęć na to 30 minut. Uwierz mi, będzie to najpewniej najcięższe 30 minut z całego dnia, ale warto! Kiedy dziecko zaśnie Ty masz już odpoczywać, a rano nie ma nic lepszego, niż wstać i mieć jako taki porządek. Oczywiście późnym wieczorem, przed Twoim zaśnięciem, też możesz coś zrobić, ale poświęć na to nie dłużej niż 20 minut. Wieczór ma być od relaksu. 2. Z samego rana zrób najwięcej. Tak tak. Póki masz jeszcze siły, póki dziecko jest w miarę wyspane i w jako takim humorze. Pamiętam, że często o 7 miałam już ugotowaną zupę. Tak. O 7 🙂 Z samego rana zawsze nastawiałam pranie (często wieczorem już je szykowałam). Mało tego! Kiedyś to ja nie miałam takiej wypasionej pralki jak teraz, co to sobie mogę ustawić na kiedy ma mi wyprać ciuchy. Serio. Teraz to są luksusy. 3. Nie szukaj sobie roboty. Jasne, że są rzeczy, który zwyczajnie muszą być zrobione. Oczywiście, że tak. Ale są też takie, bez których się obejdzie, i też takie, które można zrobić tylko “połowicznie”. Mam tu na myśli np. obiad na dwa dni. Czy naprawdę dzieciom i mężowi, korony z głów pospadają, kiedy zjedzą dwa dni pod rząd taki sam obiad? No bez jaj. Albo prasowanie. Ja nigdy nie rozumiałam, po co prasować rzeczy przed włożeniem do szafki. Chodzi mi o tę stertę ciuchów, którą się ściąga z szuszarki, później prasuje, a później wkłada do szafek. Jeszcze rozumiem posiadaczy garderoby. Ale tak? Do szafki? Przecież to się znowu gniecie. Mało tego! Ja mam pralkę, która praktycznie prasuje za mnie. Tak! Ma taki przycisk Steam Touch (pralka to AMICA DAW8143 ), który totalnie redukuje zagniecenia. Nie to, żeby prasowała mi koszule, bez przesady, ale dziecięcych tshirtów juz nie pamiętam kiedy prasowałam. No może kilka razy, bo ktoś je brzydko rozwiesił. Ale teraz uwaga, bo o ile ja jestem totalnym leniem w tym temacie, to moja babcia jest moim największym przeciwieństwem – ona prasuje nawet majtki. I ja się pytam: po co?! Dodatkowo funkcja Opti Dose, czyli raz wlewasz płyn do płukania i wsypujesz proszek, a pralka sama sobie wszystko dozuje. Mam jedno pytanie, czy tylko ja żyłam w takim ciemnogrodzie, że nie wiedziałam, że takie funkcje istnieją?! 4. Szanuj swoją pracę i każ innym ją szanować! Naucz się odkładać rzeczy na miejsce i każ innym też to robić. Mi właśnie nauka tego zajęła najwięcej czasu. Naprawdę! To robi taką różnicę! Nie ma nic gorszego niż szukać jednej rzeczy pół godziny, tylko dlatego, że nie odłożyło się jej na miejsce. A najgorsze jest to, że zawsze jest ona potrzebna wtedy, kiedy nie ma czasu na jej szukanie! 5. Odpuszczaj. Czasami (a nawet zazwyczaj) jesteś po prostu ważniejsza od czystej podłogi. Jasne, jeżeli się lepi i już nawet kot zaczyna się drzeć na Ciebie, że w domu panuje lekki burdel, to i owszem, nie ma co marudzić i trzeba się ogarnać, ale w innych przypadkach, kiedy źle się czujesz, masz kiepski dzień, albo zwyczajnie Ci się nie chce – spoko, odpuść, dom to nie hotel. Jasne, urlop macierzyński (hahaha, no naprawdę, kto to wymyślił?!) da się przeżyć nie zaharowując się na śmierć. No da się. Może i nie jest lekko, łatwo i jak na karaibskich wakacjach (pozdro Basia!), ale da się!